Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tak to zrobiłam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tak to zrobiłam. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 stycznia 2021

 1. Magiczne okienko

          Taka próba, z pierwszych lepszych papierów i dodatków. Fajne i proste do zrobienia... planuję sobie takie strony w albumie.






poniedziałek, 3 sierpnia 2020

25. Kocyk Michałka cz.2

          Tak skończyłam opis wykonania 1 pasa kocyka w poprzednim wpisie.






          Zabieram się do wykonania kolejnych pasów. Wszystkie kolejne pasy wykonuje się identycznie jak pas drugi.

Krok 1 

           Nabieram na wolny drut 20o., a następnie kolejne 20o. z prawego brzegu pierwszego kwadratu i 1o. z wierzchołka kwadratu - na zdjęciu zaznaczyłam to spinaczem. Tak postępuję zawsze tylko przy pierwszym kwadracie nowego pasa. Nie zapominam o przerobieniu pierwszego rzędu oczkami lewymi.




Krok 2

          Kiedy na drucie zostanie mi jedno oczko nabieram 19o. z brzegu nowego kwadratu, 1o. z wierzchołka i 20o. z prawego brzegu drugiego kwadratu 1 pasa. Krok 2 powtarzam do końca powstającego pasa.


         
           Dokładne zahaczanie tego oczka znacznie poprawia efekt końcowy, biegnący przez środek "łańcuszek" nie ma przerw i lepiej wygląda. 
         Zmieniłam włóczkę, postanowiłam zrobić sobie swetrzysko jesienne... czy się uda?
 
          I to już wszystko.... życzę miłego dziergania.

sobota, 25 lipca 2020

24. Kocyk Michałka cz.1

           Na prośbę członków grupy FB "Włóczka, druty i szydełko" pokazuję kilka szczegółów wykonania kocyka. 
          Uwaga najważniejsza - tak sobie to wykombinowałam po swojemu, jak potrafię najlepiej, ale nic nowego nie wymyśliłam. Wszystkie elementy / pewno lepiej wytłumaczone / można znaleźć w sieci. Zatem nie poczuwam się do opracowania jakiegoś kursu, potraktujcie ten wpis jako luźne wskazówki dla Was i mój sposób na zapamiętanie "jak to zrobiłam", bo pamięć ulotna bywa.
          Włóczka DMC BRIO, 345m w motku. Moje elementy wyszły około 12x12cm, pas składał się z 11 kwadratów - to długość kocyka. Użyłam drutów 3,5.

Krok 1
           Nabrałam 41 o.  Można dobierać sobie ilość dowolnie. Ważne, aby liczba oczek była nieparzysta.  
          1 rząd przerobiłam na lewo, od drugiego rzędu w środku zbierałam 3 o. razem, tylko na prawej stronie robótki. Aż do momentu kiedy zostało 1 o. Proszę nie zwracać uwagi, że to do kwadratu nie jest podobne, wszystko się wyrówna na dalszym etapie dziergania.



Krok 2
           Wzdłuż brzegu nabrałam 20 o. Kolejne 20 o. dobrałam na drut / dowolnym sposobem /, aby znowu mieć 41 o. Przerobiłam rząd na lewo - nazywam go "rozbiegowym" i zabawa zaczęła się od nowa...





          Tym sposobem powstanie 1 pas złożony z 11 elementów, bez odcinania nitki. Oczywiście można robić dłuższy, u mnie około 130cm, po praniu "urosło" do 145cm, bo to akryl z niewielkim dodatkiem wełny.  cdn.

         

czwartek, 15 sierpnia 2019

37. Szare na złote...

          Był kiedyś w telewizji taki program, nie pamiętam dokładnie... Chodziło chyba w skrócie o to, jak z niczego zrobić coś użytecznego oszczędzając lub zarabiając na tym pieniądze. Nie znam już teraz szczegółów, ale nie w tym rzecz...
          Ja tak ogólnie to szastam papierem bez ładu i składu... rzadko go oszczędzam, chociaż nigdy nie marnuję i nie wyrzucam ani kawałka. Chomikuję... na gorsze czasy - to irracjonalne działanie.  Nie wiadomo po co to robię, bo i tak ciągle kupuję nowe papiery. Niby mogę sobie na to pozwolić,  na swoich pracach nie zarabiam... z zamawiających nie zdzieram i nie przerzucam na nich kosztów swojego marnotrastwa... ale moja kieszeń też nie z gumy przecież...! Stąd moje uwielbienie i niskie ukłony w kierunku Sylwii z bloga i kanału ZROBIONE PRZEZ APRIL... ta dziewczyna to mój niedościgniony ideał w gospodarowaniu materiałami. Podziwiam Jej precyzję w planowaniu i wykorzystaniu kolekcji co do ścineczka prawie...
          W swoim filmiku instruktażowym wykonywała mini folio z kopert / cz.2, marzec 2019 /,  tam / około 5 minuty / pokazała zachwycające mnie patchworkowe  elementy - nie dość, że bardzo zdobiące, to jeszcze będące lekiem na całą moją rozrzutność papierniczą... pomysł na usunięcie całego majdanu, który po zrobieniu swoich albumów zostawiam. Tony ścinków, toooony. 
          Zainspirowana, poczyniłam swoje ścinkowe papiery... nie są tak precyzyjnie skomponowane, wszystkie klejone "na zakładkę", bo tak było mi prościej... ale wsiąkłam na bank, każde resztki będę tak wykorzystywała. Bo oprócz oszczędności nada to projektom indywidualności. Każdy tak zrobiony kawałek jest niepowtarzalny... to cenne, kiedy wiele scraperek wykonuje prace z identycznych papierów.


 To pocięte resztki...


...to pierwszy etap sklejania.

          Faktycznie pracochłonne i czasochłonne to było, po szczegóły odsyłam do pomysłodawczyni... ale zabawa świetna.
          A później znalazłam kapitalny sposób klejenia - papier samoprzylepny do wydruków... nie wiem skąd go mam, ale można kupić bez problemu /  widziałam na allegro, około 26 zł za 100 arkuszy A4  /. Teraz robota poszła w tempie błyskawicy. Czysto, szybko, bez używania kleju... bajka.


To ten papier...


 ...początek klejenia...


 ... lewa strona po której obcinam resztki...


 ... i gotowe patchworki.


          Z A4 najpierw odcinam 15 x 15 cm, a później to już zależnie od długości pasków gospodaruję resztą.


     
           Zasada przy takim układzie pasków jest jedna - precyzyjne kąty proste... reszta to odpadki.


               A na koniec ogromne zaskoczenie!!! Z tego, co widać na pierwszym zdjęciu / wydawało mi się, że nie jest pasków aż tak wiele... różnej były długości.../ uzyskałam : 6 szt. 15 x 15, 1 szt. 20 x 12, 4 szt. 15 x 12, 5 szt. 15 x 6 i 3 szt. 12 x 6. To prawie cała mała kolekcja... szok, bo przecież te resztki mogły wylądować w koszu. Sylwio, jeszcze raz szacun i wielkie dzięki.




środa, 17 lipca 2019

33. Sposób na kieszonki

          Nie jest mój... zobaczyłam w internecie i zastosowałam w albumie komunijnym. Pomysł pewno nie nowy, wszystko już było - tak mówią... ale wart zapamiętania.






piątek, 21 czerwca 2019

30. Ale to już było...

           ... i nie wróci więcej! Nieprawda, stare wraca. Wróciły goździki - kwiaty kojarzące się z PRLowskim Dniem Kobiet znowu goszczą w kwiaciarniach i cieszą oczy w bukietach na różne okazje.



          A z zakamarków mojej piwnicy wróciły właśnie półeczki na przyprawy... mają minimum trzydzieści lat. Dlaczego nie zostały wyrzucone? Tego to już nikt nie wie... w każdym razie kiedyś zadawały szyku w mojej żółto - zielonej kuchni... takie czasy były. A dzisiaj - organizer na wstążeczki. Jeszcze nie ma konkretnego miejsca, ale swoją rolę spełnia śpiewająco. 

        
          Mam jeszcze dwie, można je podwieszać jedną pod drugą... myślę, że będą całkiem dobrze wyglądały w komplecie.

sobota, 4 maja 2019

22. Okradam... czy korzystam z okazji?

         Kocham wykrojniki nad życie... każde, niezależnie od ceny i źródła zakupu. Mam w posiadaniu zarówno te ze sklepików internetowych / pierwsze były okropnie drogie, kolorowe /, jak i z wiadomego A / tu za grosze, jakościowo bardzo dobre, rzadko kiedy nie doszły /. Czasem kupowałam z drugiej ręki, nigdy nie narzekałam ani na cenę, ani na jakość.

         W przypadku wykrojników, które tu pokazuję nie okradłam polskich sprzedawców z ich ogromnych zysków,  oba komplety kupiłam dla porównania. No, żyłka detektywa jakoś mi się włączyła. A tutaj dzielę się efektami tej zabawy. Od razu zaznaczam, że nie lubię tych płytek, bo wycinam szczegóły w jednym arkuszu, jednokolorowe, dobre tylko do cieniowania i kolorowania... Wycięcie malutkich części z kawałeczków papierów graniczy tu z cudem, chociaż i tak to robię. A sklejanie? Bardzo lubię, więc mi nie przeszkadza.

          Do rzeczy - komunijne dzieci. Słodkie, musiałam je mieć...

          Płytki ciemniejsze kupione u nas, czekałam długo / około 3- 4 tygodni /, bo był ogromny popyt i opóźniały sie dostawy. Polowałam kilka razy, zapłaciłam po 23 złote za jedną, plus oczywiście przesyłka / około 10 zł /. Czyli jeden wykrojnik 28 złotych i stracony czas na ciągłe sprawdzanie, czy już sprowadzono... Trzeba oddać sprawiedliwość, kupując u nas towar mamy najczęściej od ręki.
          Płytki jaśniejsze z A, dwie za cenę około 3 dolarów / czyli po 6 złotych jedna postać /, a czekałam miesiąc. Oczywiście dostawa darmowa. I tylko kliknąć, bo tyle tego... polować nie trzeba.
          W naszym rodzimym sklepiku obrazek handlowy przedstawiał gotową postać - zatem nie wiedziałam, jaki wykrojnik kupuję... Na A pokazano połączone cieniutko poszczególne części i to przeważyło o decyzji zakupu. Myślałam, że bez trudu będzie się wycinało każdy elemencik osobno... A tu niespodzianka niemiła, znowu płytka.



         Jakość cięcia doskonała niezależnie od pochodzenia wykrojników, ten bezpośrednio z A odrobinę mniejsze części wycina, zresztą nie wszystkie... i szyjki są dłuższe, co akurat pomaga w sklejaniu tułowia z główką.


          I gotowe dziewuszki... Polka niebieska, Chinka nieco mniejsza, subtelniejsza. Główka proporcjonalna, do tułowia pasująca...

To tyle. Reasumując... ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam do kupowania tu i tam. Każdy decyduje sam. Ale przyznacie, że nasi rodacy generują sobie ogromne zyski naszy kosztem / celowo nie podaję nazwy sklepu, bo nie jest moim celem nikogo oczernić, obrazić, zmusić do zmian /. W każdym razie duży, renomowany sklep internetowy...


poniedziałek, 15 kwietnia 2019

19. Przed świętami upiec wypada...

          Nie ważne co, ważne aby piekarnik nie próżnował. 

          A tak poważnie - najpierw rozpaczałam kiedy płytki się niszczyły... później kupowałam następne i następne. Całe szczęście, że raczej zamienniki. Szkoda tylko, że te zużyte szły w kosz!    Wydaje mi się dzisiaj, że każdy znał ten sposób regeneracji... tylko nie ja. Nie wiadomo, czy rozum u mnie był za mały, czy kieszeń zbyt pełna. W każdym razie gdzieś w internecie usłyszałam i zastosowałam, co niniejszym dokumentuję. 

          Przed...





W trakcie...



Po...


        
 Zakalca nie było, ale przypalone i owszem...


Pierwsze użycie "nowych - starych" płytek


          Dla tych, którzy jak ja do tej pory o tym nic nie wiedzieli - 180 stopni, kilka minut... i tyle szczęścia. I kieszeń bez dziury...

piątek, 15 marca 2019

12. Urodziny kotka - finisz

          I oto nadszedł koniec prezentacji kociego albumu...






*** tutaj kilka zmian, między innymi dodana "stosowna" kopertka z zawartością, położenie i rozmiar książeczki na zdjęcia, kółeczka zamykające zamiast gwiazdek.... takie elemenciki, drobiazgi.

           Materiał na kolejny, bliźniaczy album już zgromadzone, wykrojniki dokupione - czas zabierać się za pracę. Komuś, kto zechce razem z tutorialami Asi robić taki album radzę jednak dokupić kilka dodatkowych papierów. Z resztek można dorobić maty, a kociakowy papier nie tnie się niestety zbyt oszczędnie...