22. Okradam... czy korzystam z okazji?
Kocham wykrojniki nad życie... każde, niezależnie od ceny i źródła zakupu. Mam w posiadaniu zarówno te ze sklepików internetowych / pierwsze były okropnie drogie, kolorowe /, jak i z wiadomego A / tu za grosze, jakościowo bardzo dobre, rzadko kiedy nie doszły /. Czasem kupowałam z drugiej ręki, nigdy nie narzekałam ani na cenę, ani na jakość.
W przypadku wykrojników, które tu pokazuję nie okradłam polskich sprzedawców z ich ogromnych zysków, oba komplety kupiłam dla porównania. No, żyłka detektywa jakoś mi się włączyła. A tutaj dzielę się efektami tej zabawy. Od razu zaznaczam, że nie lubię tych płytek, bo wycinam szczegóły w jednym arkuszu, jednokolorowe, dobre tylko do cieniowania i kolorowania... Wycięcie malutkich części z kawałeczków papierów graniczy tu z cudem, chociaż i tak to robię. A sklejanie? Bardzo lubię, więc mi nie przeszkadza.
Do rzeczy - komunijne dzieci. Słodkie, musiałam je mieć...
Płytki ciemniejsze kupione u nas, czekałam długo / około 3- 4 tygodni /, bo był ogromny popyt i opóźniały sie dostawy. Polowałam kilka razy, zapłaciłam po 23 złote za jedną, plus oczywiście przesyłka / około 10 zł /. Czyli jeden wykrojnik 28 złotych i stracony czas na ciągłe sprawdzanie, czy już sprowadzono... Trzeba oddać sprawiedliwość, kupując u nas towar mamy najczęściej od ręki.
Płytki jaśniejsze z A, dwie za cenę około 3 dolarów / czyli po 6 złotych jedna postać /, a czekałam miesiąc. Oczywiście dostawa darmowa. I tylko kliknąć, bo tyle tego... polować nie trzeba.
W naszym rodzimym sklepiku obrazek handlowy przedstawiał gotową postać - zatem nie wiedziałam, jaki wykrojnik kupuję... Na A pokazano połączone cieniutko poszczególne części i to przeważyło o decyzji zakupu. Myślałam, że bez trudu będzie się wycinało każdy elemencik osobno... A tu niespodzianka niemiła, znowu płytka.
Jakość cięcia doskonała niezależnie od pochodzenia wykrojników, ten bezpośrednio z A odrobinę mniejsze części wycina, zresztą nie wszystkie... i szyjki są dłuższe, co akurat pomaga w sklejaniu tułowia z główką.
I gotowe dziewuszki... Polka niebieska, Chinka nieco mniejsza, subtelniejsza. Główka proporcjonalna, do tułowia pasująca...
To tyle. Reasumując... ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam do kupowania tu i tam. Każdy decyduje sam. Ale przyznacie, że nasi rodacy generują sobie ogromne zyski naszy kosztem / celowo nie podaję nazwy sklepu, bo nie jest moim celem nikogo oczernić, obrazić, zmusić do zmian /. W każdym razie duży, renomowany sklep internetowy...