Moja przygoda z decupagem zaczęła się od butelek....podkład, kolor, serwetka, lakier....zero cieniowania, zero papieru ściernego...prawdopodobnie jak u każdej początkującej adeptki tego rękodzieła. Mam wrażenie, że do dzisiaj nie posunęłam się jakimiś szczególnie wielkimi krokami do przodu w tej dziedzinie - nadal lubię proste, czyste formy bez dodatkowych udziwnień i zdobień. Od wielu, wielu miesięcy niewiele też w tej dziedzinie działam...te butelki również wygrzebałam i oddałam na dobre cele, a pokazuję przez sentyment...