26. Co słychać u kamyczków...
Minął tydzień, nie widzę różnicy. Niecierpliwi chyba nie powinni się w to bawić.
Jestem jak wszyscy.....mam dom, rodzinę, psa, pracę, komputer, telefon i samochód...Ale przede wszystkim mam pasje - coraz to nowsze, ciekawsze. Jedne na chwilę, inne na całe życie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 4 sierpnia 2020
czwartek, 23 lipca 2020
sobota, 8 lutego 2020
9. Radość za dyszkę
Minął czas zdobywanych ukradkiem szczepek kwiatów domowych i pielęgnowania ich za wszelką cenę latami.... u mnie niestety minął. Jedynie osiemnastoletnia hoja jest nadal moim oczkiem w głowie... Kupuję "gotowce", co wcale nie znaczy, że nie dbam o nie. Czasami nawet z sukcesem... ale zawsze z ogromną radością.
Amarylis kupiony za niecałe 10 zł... miał być czerwony, okazał się biały - taki kot w worku. I niespodzianka...
pierwsze kwiaty
nowy pąk
drugie kwiaty
...czyżbym doczekała się trzeciego kwitnienia?
I to wszystko na przestrzeni jednego miesiąca...
Minął czas zdobywanych ukradkiem szczepek kwiatów domowych i pielęgnowania ich za wszelką cenę latami.... u mnie niestety minął. Jedynie osiemnastoletnia hoja jest nadal moim oczkiem w głowie... Kupuję "gotowce", co wcale nie znaczy, że nie dbam o nie. Czasami nawet z sukcesem... ale zawsze z ogromną radością.
Amarylis kupiony za niecałe 10 zł... miał być czerwony, okazał się biały - taki kot w worku. I niespodzianka...
pierwsze kwiaty
nowy pąk
drugie kwiaty
...czyżbym doczekała się trzeciego kwitnienia?
I to wszystko na przestrzeni jednego miesiąca...
piątek, 21 czerwca 2019
30. Ale to już było...
... i nie wróci więcej! Nieprawda, stare wraca. Wróciły goździki - kwiaty kojarzące się z PRLowskim Dniem Kobiet znowu goszczą w kwiaciarniach i cieszą oczy w bukietach na różne okazje.
A z zakamarków mojej piwnicy wróciły właśnie półeczki na przyprawy... mają minimum trzydzieści lat. Dlaczego nie zostały wyrzucone? Tego to już nikt nie wie... w każdym razie kiedyś zadawały szyku w mojej żółto - zielonej kuchni... takie czasy były. A dzisiaj - organizer na wstążeczki. Jeszcze nie ma konkretnego miejsca, ale swoją rolę spełnia śpiewająco.
Mam jeszcze dwie, można je podwieszać jedną pod drugą... myślę, że będą całkiem dobrze wyglądały w komplecie.
... i nie wróci więcej! Nieprawda, stare wraca. Wróciły goździki - kwiaty kojarzące się z PRLowskim Dniem Kobiet znowu goszczą w kwiaciarniach i cieszą oczy w bukietach na różne okazje.
A z zakamarków mojej piwnicy wróciły właśnie półeczki na przyprawy... mają minimum trzydzieści lat. Dlaczego nie zostały wyrzucone? Tego to już nikt nie wie... w każdym razie kiedyś zadawały szyku w mojej żółto - zielonej kuchni... takie czasy były. A dzisiaj - organizer na wstążeczki. Jeszcze nie ma konkretnego miejsca, ale swoją rolę spełnia śpiewająco.
Mam jeszcze dwie, można je podwieszać jedną pod drugą... myślę, że będą całkiem dobrze wyglądały w komplecie.
sobota, 18 marca 2017
Jajo...
Ale najpierw kwiaty... zdecydowanie nic nie pobije natury w tworzeniu piękna. Chociaż w tym bukiecie człowiek mieszał - po włożeniu do wody kwiaty "wypuściły" tusz, którym były podkolorowane... Niemniej natura zdecydowanie nas przewyższa.
A jajo?... Nie zdobię ich wiele, a to przeszło zdecydowanie za dużo eksperymentów: najpierw nakleiłam ornamenty z masy plastycznej, bo właśnie kupiłam kilka foremek silikonowych na próbną zabawę... było malowane farbą akrylową na nałożoną wcześniej pastę strukturalną... drobniutką, taką ze starych zapasów, bo żal było wyrzucić. Ornamenty embosowane białym pudrem, tuszowane na różowo, patyną polizane i na koniec złota pasta, która straciła chyba ze starości połysk. Czy jajo zadowolone? Nie wiem, ale z pewnością przemęczone i rodzeństwa mieć nie będzie...
Jeszcze jedna tortura... tym razem konturówką.
Ale najpierw kwiaty... zdecydowanie nic nie pobije natury w tworzeniu piękna. Chociaż w tym bukiecie człowiek mieszał - po włożeniu do wody kwiaty "wypuściły" tusz, którym były podkolorowane... Niemniej natura zdecydowanie nas przewyższa.
A jajo?... Nie zdobię ich wiele, a to przeszło zdecydowanie za dużo eksperymentów: najpierw nakleiłam ornamenty z masy plastycznej, bo właśnie kupiłam kilka foremek silikonowych na próbną zabawę... było malowane farbą akrylową na nałożoną wcześniej pastę strukturalną... drobniutką, taką ze starych zapasów, bo żal było wyrzucić. Ornamenty embosowane białym pudrem, tuszowane na różowo, patyną polizane i na koniec złota pasta, która straciła chyba ze starości połysk. Czy jajo zadowolone? Nie wiem, ale z pewnością przemęczone i rodzeństwa mieć nie będzie...
Jeszcze jedna tortura... tym razem konturówką.
piątek, 29 lipca 2016
???
Ani nie grudzień - a kaktus Bożego Narodzenia zamierza kwitnąć... ani nie kolejne zimowe miesiące, kiedy kwitną amarylisy... A tu proszę! Zachciało się bycia piękniejszym niż pelargonie w balkonowych skrzynkach. Kaktus stoi w pełnym słońcu na balkonie, a amarylis właśnie miałam schować do piwnicy... zasuszony jak na pustyni, dwa złamane liście... Kwiaty postanowiły odwdzięczyć mi się za to, że o nie marnie dbam???
Ani nie grudzień - a kaktus Bożego Narodzenia zamierza kwitnąć... ani nie kolejne zimowe miesiące, kiedy kwitną amarylisy... A tu proszę! Zachciało się bycia piękniejszym niż pelargonie w balkonowych skrzynkach. Kaktus stoi w pełnym słońcu na balkonie, a amarylis właśnie miałam schować do piwnicy... zasuszony jak na pustyni, dwa złamane liście... Kwiaty postanowiły odwdzięczyć mi się za to, że o nie marnie dbam???
czwartek, 7 lipca 2016
Dzieci amarylisa
Znaczy.... mam nadzieję, że będą z tego dzieci. Po przekwitnięciu, na badylu urosło nie wiadomo co... a dzisiaj z tego wysypało się coś, co przypomina nasiona. Posieję, zobaczę czy będą z nich cebulki kwiatowe. Nie znam się absolutnie na takich uprawach... pierwszy raz widzę...
I jeszcze chusta po skończeniu jednego motka włóczki...
Znaczy.... mam nadzieję, że będą z tego dzieci. Po przekwitnięciu, na badylu urosło nie wiadomo co... a dzisiaj z tego wysypało się coś, co przypomina nasiona. Posieję, zobaczę czy będą z nich cebulki kwiatowe. Nie znam się absolutnie na takich uprawach... pierwszy raz widzę...
I jeszcze chusta po skończeniu jednego motka włóczki...
wtorek, 21 czerwca 2016
... doniesienia z frontu...
Nie wiem, co się dzieje, ale trwa u mnie wojna... Wojna z czasem, ze zniecierpliwieniem, zmęczeniem... Szarpię się i szarpię, a robota i tak nie zrobiona. Wszystko zaczęte, niewiele skończone... Co to jest? Skąd mi się to bierze???
A na tytułowym froncie kwitnie przepięknie hibiskus - dając mi chwile radości i refleksji... jednak potrafię się jeszcze zatrzymać i zachwycić. I wirusowa chusta rośnie... I kwiatowe stroiki zrobione / o ich przeznaczeniu w następnym poście opowiem /.
I buciki!!! Cudne i rozczulające... Zrobione przez moją arcyzdolną siostrę dla mojego ośmiodniowego już wnuczka Maciusia.
Nie wiem, co się dzieje, ale trwa u mnie wojna... Wojna z czasem, ze zniecierpliwieniem, zmęczeniem... Szarpię się i szarpię, a robota i tak nie zrobiona. Wszystko zaczęte, niewiele skończone... Co to jest? Skąd mi się to bierze???
A na tytułowym froncie kwitnie przepięknie hibiskus - dając mi chwile radości i refleksji... jednak potrafię się jeszcze zatrzymać i zachwycić. I wirusowa chusta rośnie... I kwiatowe stroiki zrobione / o ich przeznaczeniu w następnym poście opowiem /.
I buciki!!! Cudne i rozczulające... Zrobione przez moją arcyzdolną siostrę dla mojego ośmiodniowego już wnuczka Maciusia.
sobota, 4 czerwca 2016
Jak za dawnych lat...
Kwiaty jak za dawnych lat - goździki i piwonie. Był czas, kiedy nie bardzo mi się podobały... zapomniałam o dziecięcych latach, o babcinym ogródku pełnym słodkiego zapachu piwonii i o imieninach cioteczek, na których królowały od zawsze bukiety goździków... chciałam zapomnieć, bo byłam młoda i tylko bunt był mi w głowie. A po latach do nich wracam.... i bardzo mi z tym dobrze.
I jeszcze bzy...
Kwiaty jak za dawnych lat - goździki i piwonie. Był czas, kiedy nie bardzo mi się podobały... zapomniałam o dziecięcych latach, o babcinym ogródku pełnym słodkiego zapachu piwonii i o imieninach cioteczek, na których królowały od zawsze bukiety goździków... chciałam zapomnieć, bo byłam młoda i tylko bunt był mi w głowie. A po latach do nich wracam.... i bardzo mi z tym dobrze.
I jeszcze bzy...
niedziela, 22 maja 2016
Kwiaty i kwiatki...
Mam amarylis... bardzo bliski, bo podarowany przez osobę, która jest dla mnie szczególna. Cały kłopot w tym, że nie bardzo umiem dbać o kwiaty... Nie kwitł tej wiosny, nie kwitł... wydawało mi się, że jest stracony... A tu niespodzianka...
A kwiatki?... wycinałam, moczyłam, gniotłam, kleiłam.... i chyba doszłam do jakiej takiej wprawy.
Mam amarylis... bardzo bliski, bo podarowany przez osobę, która jest dla mnie szczególna. Cały kłopot w tym, że nie bardzo umiem dbać o kwiaty... Nie kwitł tej wiosny, nie kwitł... wydawało mi się, że jest stracony... A tu niespodzianka...
A kwiatki?... wycinałam, moczyłam, gniotłam, kleiłam.... i chyba doszłam do jakiej takiej wprawy.
niedziela, 6 marca 2016
Niespodzianka...
Same z siebie, opuszczone, z lekka zakurzone.... na oknie w toalecie zakwitły u mnie badyle storczykowe. Właściwie miałam je już wyrzucić - tylko czasu nigdy nie mam... W każdym razie w niedzielny poranek przeprosiłam je za zaniedbania, obfotografowałam i pokazuję z dumą. Mam tylko nadzieję, że w odwecie za to nagłe zainteresowanie i ingerencję w ich samotne życie nie zrzucą nagle kwiatów i pąków...
Same z siebie, opuszczone, z lekka zakurzone.... na oknie w toalecie zakwitły u mnie badyle storczykowe. Właściwie miałam je już wyrzucić - tylko czasu nigdy nie mam... W każdym razie w niedzielny poranek przeprosiłam je za zaniedbania, obfotografowałam i pokazuję z dumą. Mam tylko nadzieję, że w odwecie za to nagłe zainteresowanie i ingerencję w ich samotne życie nie zrzucą nagle kwiatów i pąków...
środa, 16 grudnia 2015
....czyżby pominięto jedną z pór roku?
Wczoraj dostałam te gałązki od koleżanki, która ma w ogrodzie mnóstwo krzewów... pobiegłam zatem do tego ogrodu po namacalny dowód, ponieważ myślałam, że to kwiatki pędzone w domowym wazonie, że mnie oszukuje mówiąc iż zimy nie będzie... krzew faktycznie kwitnie, obsypany jak w maju...
I jeszcze jedna karteluszka... dla równowagi, bo ja przecież zimę i świąteczne klimaty lubię...
Wczoraj dostałam te gałązki od koleżanki, która ma w ogrodzie mnóstwo krzewów... pobiegłam zatem do tego ogrodu po namacalny dowód, ponieważ myślałam, że to kwiatki pędzone w domowym wazonie, że mnie oszukuje mówiąc iż zimy nie będzie... krzew faktycznie kwitnie, obsypany jak w maju...
I jeszcze jedna karteluszka... dla równowagi, bo ja przecież zimę i świąteczne klimaty lubię...
Subskrybuj:
Posty (Atom)