Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2020

poniedziałek, 9 września 2019

41. Chusty i szale cd.

          Tym razem Gina, Naomi i Paragraf.... wiecie już, że moje chusty i szale mają imiona. Te trzy idą na licytację dla chorujących kotów. Już spakowane czekają na udział w bazarku organizowanym przez grupę fantastycznych osób, które czynią ten świat lepszym. Kolory przekłamane, ale u nas dzisiaj buro i ponuro za oknami. Wszystkie trzy zostały zrobione z wełny farbowanej w długaśne pasma, kolory przechodzą jedne w drugie i efekt pracy do końca pozostaje tajemnicą...lubię to.








niedziela, 21 lipca 2019

34. Wykopaliska / 1 /

          Z racji wakacyjnego nieróbstwa rękodzielniczego zaczynam cykl postów prezentujących baaaardzo dawne prace. Pewno niektóre już kiedyś pokazywane, chociaż raczej nie na blogu. Butelka na nalewkę w kapeluszu... czasem nie wiadomo, co komu chodzi po głowie. Rok powstania 2012, jakoś latem...




sobota, 16 grudnia 2017

Małe jest fajne...

          Co wcale nie znaczy, że robi się szybciej. Każde oczko trzeba zrobić i każdy elemencik obrócić w dłoniach tak samo dokładnie jak w dużej pracy...




piątek, 17 listopada 2017

Świąteczny czas nadchodzi...

          Można powiedzieć, że sezon świątecznych robótek u mnie rozpoczęty.  Dawno rozpoczęty.... ale pomysły powoli się realizują. Tak to już jest z dzianiną...
          Dzięki Katarzynie powstały wianki. Ona je znalazła i pierwsza zapragnęła mieć. Daleko im do pierwowzoru, ale wydają mi się całkiem udane. Mam nadzieję, że będą cieszyć oko osób, które nimi obdarowałam...







środa, 15 lutego 2017

DZISIAJ ŚRODA I

          Tak się ułożyło, że w tym roku w środy próżnuję zawodowo... Niby cieszy... ale nie cieszy, bo wytrąca z rytmu. A ja tego nie lubię. 
          I tak sobie wymyśliłam, że w środy będę pisać posty wspominkowe. O swoich dawnych pracach... zresztą jeszcze dokładnie nie wiem jak to będzie wyglądało... W każdym razie rękodziełem trudnię się od zawsze, mogę powiedzieć - od wczesnego dzieciństwa, kiedy wycinałam ubranka papierowym laleczkom...  i z babcią, z  mamą dziergnęłam pierwsze oczko z wełny. Szkoda, że czasy były inne i nie ma na fotkach namacalnych śladów tego mojego "opętania" zajmującego serce, myśli i czas...
          Mój komputer przepełniony jest jednak zdjęciami z ostatnich lat... więc zaczynam. 
          Pisanki z kwietnia 2014r. Ta z matrioszką ma koszyczek, bo pękła paskudnie pod koniec lakierowania spadając ze stołu... A ta druga to eksperyment z czarnym tłem, ale cierpliwości starczyło tylko na połówkę jaja.





poniedziałek, 3 października 2016

Na jesienne spacery...

          Zimno dzisiaj, wietrzno i pada... cały dzień pada i zamiata liśćmi na potęgę. A moje poncho dopiero w powijakach. Pokombinowałam ze wzorkiem wirusa - okazało się, że na okrągło też nieźle wychodzi... Mam nadzieję, że wystarczy mi cierpliwości i jeszcze tej jesieni je założę.


wtorek, 30 sierpnia 2016

Szara myszka...

          Kolejna chusta... aż mnie dziwi, że je robię jeszcze i jeszcze... Ale to zasługa wakacyjnego lenistwa. Wyszła ogromna, lekka i taka wdzięcznie się układająca, chociaż tym razem to akryl bez domieszki. 
          A z resztek / w dalekim planie... albo jeszcze dalszym... / takie elementy kocyka mam. 




poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Chusty, chusty milutkie....

          Stały się modne, stały się popularne... stały się każdemu potrzebne. No to robię sobie... raz na drutach, raz szydełkiem.... czasem i tym i tym. 







środa, 27 lipca 2016

Torebka

          Kartka z ramką doczekała się i okazji... i opakowania. Trafiła do trzydziestolatki - bardzo mi bliskiej osoby.  A wzór z chust / ten wirus, od którego trudno się oderwać / okazał się uniwersalny. Znalazłam w necie sposób robienia go w kwadracie... nieźle, tylko środek jakiś taki...  nieszczególnie mi się podoba.







sobota, 9 lipca 2016

Cierpliwość nagrodzona...

          Stało się, chusta skończona. Wyprana, zblokowana - idzie do szafy. Właściwie nie wiadomo w jakim celu, bo ja chust nie noszę...




czwartek, 7 lipca 2016

Dzieci amarylisa

          Znaczy.... mam nadzieję, że będą z tego dzieci. Po przekwitnięciu, na badylu urosło nie wiadomo co... a dzisiaj z tego wysypało się coś, co przypomina nasiona. Posieję, zobaczę czy będą z nich cebulki kwiatowe. Nie znam się absolutnie na takich uprawach... pierwszy raz widzę...
          I jeszcze chusta po skończeniu jednego motka włóczki...



wtorek, 21 czerwca 2016

... doniesienia z frontu...

          Nie wiem, co się dzieje, ale trwa u mnie wojna... Wojna z czasem, ze zniecierpliwieniem, zmęczeniem... Szarpię się i szarpię, a robota i tak nie zrobiona. Wszystko zaczęte, niewiele skończone... Co to jest? Skąd mi się to bierze???
          A na tytułowym froncie kwitnie przepięknie hibiskus - dając mi chwile radości i refleksji... jednak potrafię się jeszcze zatrzymać i zachwycić. I wirusowa chusta rośnie... I kwiatowe stroiki zrobione / o ich przeznaczeniu w następnym poście opowiem /. 
          I buciki!!! Cudne i rozczulające... Zrobione przez moją arcyzdolną siostrę dla mojego ośmiodniowego już wnuczka Maciusia.