czwartek, 20 lipca 2017

Walczyłam z laleczką... odsłona druga

          Został szaliczek...biegła w nadawaniu kształtów nie jestem - koncertowo spartoliłam i trzeba było ratować... Koniec końców wybór padł na broszkę. Muszę nad rysowaniem wiązania popracować...




Korekta czupryny... przy czarnej konieczna, bo postać ma kilka kolorowych warstw. Przy innym kolorze włosów nie tuszowane brzegi mniej rażą, czasem są nawet zabawne.


          A na koniec... skoro już miałam jedną postać - dlaczego nie spróbować mieć z jednego wykrojnika dwóch wersji dziewuszki?  Fartuszek jeszcze nie do końca kształtny, pod szyją jakoś nieciekawie, ale siostra jest.


               Taki niby poradnik mi powstał... nie aspiruje do miana kursu, po prostu zabawa...
          Panienka ma około 11 cm wzrostu. Wszystkie części wycinają się bez zarzutu, pasują do siebie jak ulał... całość sprawia wrażenie przestrzenne / przez nakładanie kilku warstw /. Podczas pierwszych prób sklejania wydawało mi się, że drobne niedoskonałości są nieładne, ale przecież to ręczna robota... każda kolejna laleczka nabiera przez to charakteru i niepowtarzalnego uroku.
Walczyłam z laleczką...

          Może i śmiesznie brzmi... ale walczyłam. Kupiłam ten wykrojnik jakoś tak w zimie, cieszyłam się jak szalona - każdy ma przecież w sobie kawałek dziecka... Szybko wycięłam, szybko skleiłam i równie szybko się rozczarowałam...Niby fajne, ale cała masa szczegółów mnie denerwowała. Najbardziej chyba twarz... jak w masce bajkowych żółwi ninja. Laleczka poszła do kosza, a wykrojnik do albumu na wieki, wieków.
          Kilka dni temu rozpuszczony dzieciak dał znowu o sobie znać - kupiłam jeszcze jedną, wakacyjną. Czekam na listonosza... A ponieważ jestem dorosła i nie chcę / nie tanich przecież... / zabawek wyrzucać - postanowiłam dopracować się jakiegoś zadowalającego mnie efektu. Proces uwieczniłam na fotkach... kogo nie znudzi, tego zapraszam.

Wycięłam...



Podzieliłam na te gotowe i te nie do końca mi odpowiadające...według mnie wytłoczone bez potrzeby.


Poprawiłam, to znaczy zlikwidowałam wgniecenia tam, gdzie mi przeszkadzały...



Skleiłam pierwsze elementy...


Znalazłam sposób na oczy... kolorując je po doklejeniu twarzy miałam zawsze brzydką obwódkę, niezależnie od użytej grubości markera.


cdn...











niedziela, 16 lipca 2017

Wspomnienia z wakacji

          Oczywiście, że powinny być właściwie oprawione. Mały albumik z fotkami z wakacji w podziękowaniu dla  cioci Dorotki i wujka Zbyszka.











Taki klimat...

          To lato jakieś takie w tym roku... jak nadgnite jabłko. Ale Natura czyni prawdziwe cuda... Warto cieszyć się nawet z takich chwil...



niedziela, 9 lipca 2017

Nietypowe zamówienie...

          Nie wiem, kim są Państwo Młodzi... z pewnością są dorośli skoro biorą ślub. A życzeniem zamawiającej było, aby kartka z gratulacjami była identyczna jak pokazana wcześniej na blogu karteczka urodzinowa. Nie ma problemu - mówisz i masz.     Uważam, że ktoś miał nietuzinkowy pomysł. To ważne, bo karty z życzeniami powinny mieć indywidualny charakter...










czwartek, 22 czerwca 2017

Koniec roku szkolnego

          Jutro mój wnuk podziękuje swoim paniom w przedszkolu takimi oto słodkimi torebeczkami za całoroczny trud. Są malutkie, podstawa 7x7cm... bo zrobiłam je z formatu A4. Mam nadzieję, że będą się podobały. 






środa, 21 czerwca 2017

Szewc bez butów chodzi...

          Stara prawda - ale tutaj sytuacja była inna... kartka gratulacyjna z okazji ślubu naszych dzieci celowo jest prosta i oszczędna w detale. Tak lubią...
           Zrobiłam w ostatniej chwili, dosłownie tuż przed wyjazdem na uroczystość. Ten wykrojnik okazał się nieoceniony... piękne prace z jego wykorzystaniem widziałam kiedyś u Joli na blogu Moje zacisze.