wtorek, 30 sierpnia 2016

Szara myszka...

          Kolejna chusta... aż mnie dziwi, że je robię jeszcze i jeszcze... Ale to zasługa wakacyjnego lenistwa. Wyszła ogromna, lekka i taka wdzięcznie się układająca, chociaż tym razem to akryl bez domieszki. 
          A z resztek / w dalekim planie... albo jeszcze dalszym... / takie elementy kocyka mam. 




3 komentarze:

  1. Skoro akryl, to leciutki i cieplutki:)Super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje chusty są przepiękne!!! A kocyk zapowiada się też pięknie :DDD.

    OdpowiedzUsuń