czwartek, 22 sierpnia 2019

39. Album z sową

           Na potrzeby wspomnianej wcześniej wymianki u Czarnej Damy powstał taki oto albumik, a właściwie jego część i dodatki do wykorzystania przez samą obdarowaną. Pomyślałam sobie, że to może być dla Lidki niezła zabawa...
          Sam pomysł na bazę zaczerpnięty z filmiku instruktażowego od April, z wykorzystaniem jednej kartki papieru. U mnie była to kartka 30 x 30 cm, albumik ma wymiar około 12 x 12 cm. Nie jest personalizowany, bo nie wiem jakie zdjęcia zostaną do niego wklejone.



Tu elementy do wykorzystania...


... a tu oczywiście paski z resztek papieru do sklejenia patchworków.


           I jeszcze kilka fotek z rozkładania stron... czasem żałuję, że nie nagrywam filmików, bo ciężko pokazać wszystko na zdjęciach.







sobota, 17 sierpnia 2019

38. Sówki od Reni

          Ja rzadko biorę udział w wymiankach, wyzwaniach, zabawach blogowych... po prostu jakaś taka nieobowiązkowa bywam i nie chcę narażać innych na rozczarowania. Ale ostatnio skusiłam się na "Wymiankę z sową" u Czarnej Damy i oto co dostałam od Reni prowadzącej bloga KARTKI U RENI:

sowią poszewkę z kapitalnej tkaniny, przycisk do papieru i słodyczki / jakiś czaderski posmak mają... super /


mnóstwo sowich przydasi


 i własnoręcznie wykonaną kartkę.


          Reniu, bardzo gorąco dziękuję Ci za prezent, a Tobie Lidko gratuluję pomysłów na wspólne, blogowe zabawy.

czwartek, 15 sierpnia 2019

37. Szare na złote...

          Był kiedyś w telewizji taki program, nie pamiętam dokładnie... Chodziło chyba w skrócie o to, jak z niczego zrobić coś użytecznego oszczędzając lub zarabiając na tym pieniądze. Nie znam już teraz szczegółów, ale nie w tym rzecz...
          Ja tak ogólnie to szastam papierem bez ładu i składu... rzadko go oszczędzam, chociaż nigdy nie marnuję i nie wyrzucam ani kawałka. Chomikuję... na gorsze czasy - to irracjonalne działanie.  Nie wiadomo po co to robię, bo i tak ciągle kupuję nowe papiery. Niby mogę sobie na to pozwolić,  na swoich pracach nie zarabiam... z zamawiających nie zdzieram i nie przerzucam na nich kosztów swojego marnotrastwa... ale moja kieszeń też nie z gumy przecież...! Stąd moje uwielbienie i niskie ukłony w kierunku Sylwii z bloga i kanału ZROBIONE PRZEZ APRIL... ta dziewczyna to mój niedościgniony ideał w gospodarowaniu materiałami. Podziwiam Jej precyzję w planowaniu i wykorzystaniu kolekcji co do ścineczka prawie...
          W swoim filmiku instruktażowym wykonywała mini folio z kopert / cz.2, marzec 2019 /,  tam / około 5 minuty / pokazała zachwycające mnie patchworkowe  elementy - nie dość, że bardzo zdobiące, to jeszcze będące lekiem na całą moją rozrzutność papierniczą... pomysł na usunięcie całego majdanu, który po zrobieniu swoich albumów zostawiam. Tony ścinków, toooony. 
          Zainspirowana, poczyniłam swoje ścinkowe papiery... nie są tak precyzyjnie skomponowane, wszystkie klejone "na zakładkę", bo tak było mi prościej... ale wsiąkłam na bank, każde resztki będę tak wykorzystywała. Bo oprócz oszczędności nada to projektom indywidualności. Każdy tak zrobiony kawałek jest niepowtarzalny... to cenne, kiedy wiele scraperek wykonuje prace z identycznych papierów.


 To pocięte resztki...


...to pierwszy etap sklejania.

          Faktycznie pracochłonne i czasochłonne to było, po szczegóły odsyłam do pomysłodawczyni... ale zabawa świetna.
          A później znalazłam kapitalny sposób klejenia - papier samoprzylepny do wydruków... nie wiem skąd go mam, ale można kupić bez problemu /  widziałam na allegro, około 26 zł za 100 arkuszy A4  /. Teraz robota poszła w tempie błyskawicy. Czysto, szybko, bez używania kleju... bajka.


To ten papier...


 ...początek klejenia...


 ... lewa strona po której obcinam resztki...


 ... i gotowe patchworki.


          Z A4 najpierw odcinam 15 x 15 cm, a później to już zależnie od długości pasków gospodaruję resztą.


     
           Zasada przy takim układzie pasków jest jedna - precyzyjne kąty proste... reszta to odpadki.


               A na koniec ogromne zaskoczenie!!! Z tego, co widać na pierwszym zdjęciu / wydawało mi się, że nie jest pasków aż tak wiele... różnej były długości.../ uzyskałam : 6 szt. 15 x 15, 1 szt. 20 x 12, 4 szt. 15 x 12, 5 szt. 15 x 6 i 3 szt. 12 x 6. To prawie cała mała kolekcja... szok, bo przecież te resztki mogły wylądować w koszu. Sylwio, jeszcze raz szacun i wielkie dzięki.




wtorek, 30 lipca 2019

36. Wykopaliska /3/

          Mój pierwszy wnuk urodził się prawie siedem lat temu... Ambitnie ozdobiłam dla niego pojemniki na suche i mokre chusteczki. Kuferka do kompletu nie skończyłam do dzisiaj, tak jakoś czas mi uciekł. I do dzisiaj ucieka... przez palce, często  bezczynnie niestety.





czwartek, 25 lipca 2019

35. Wykopaliska / 2 /

          Pudełeczko dla dziewczynki... już nawet nie pamiętam konkretnie dla kogo. Rok 2014 i fascynacja rysunkami Mariny Fedotowej,  do dzisiaj je lubię. Nie znam zresztą osoby, której by się nie spodobały... A technicznie - motyw z serwetki, jak to na początku lekko podarty od nadmiaru kleju.




niedziela, 21 lipca 2019

34. Wykopaliska / 1 /

          Z racji wakacyjnego nieróbstwa rękodzielniczego zaczynam cykl postów prezentujących baaaardzo dawne prace. Pewno niektóre już kiedyś pokazywane, chociaż raczej nie na blogu. Butelka na nalewkę w kapeluszu... czasem nie wiadomo, co komu chodzi po głowie. Rok powstania 2012, jakoś latem...




środa, 17 lipca 2019

33. Sposób na kieszonki

          Nie jest mój... zobaczyłam w internecie i zastosowałam w albumie komunijnym. Pomysł pewno nie nowy, wszystko już było - tak mówią... ale wart zapamiętania.